Link 26.04.2010 :: 22:38 Komentuj (0)
aby tworzyć trzeba się oddalić od naporu aktualności



Link 27.02.2010 :: 11:48 Komentuj (3)
musze otwarcie przyznać, że jest mi wstyd i jestem zazenowana moim dotychczasowwym życiem, wiekszość moich znajomych, to ograniczone prostaki, którym wstydzę sie mówić cześć. nie wszyscy, ale nie prowadziłam ostrej selekcji w doborze przyjaciół, więc w ostatecznym rozrachunku ciężko doliczyć się chociaż jednego, którego nie musiałabym się wstydzić.
nie chce mieć z takim życiem już nic wspólnego ;]



Link 11.01.2010 :: 21:12 Komentuj (0)
"Ona czeka bez ruchu, spoglądając na niego całym ciężarem życia bez przyszłości."
M.Kundera Niewiedza



Link 24.12.2009 :: 08:42 Komentuj (0)
jednak nie mogłam spać, to dziwne, ze złe doświadczenia pamiętamy, a o dobrych i rozwijających zapominamy tak łatwo.
teraz jest wszystko dobrze, może za wyjątkiem tych świąt. kocham księcia, śnieg który mógłby uratować te pare dni wolnego i świadomość, że zaraz dostane fantastycznego kaktusa ;]



Link 17.11.2009 :: 17:39 Komentuj (0)
its fun to lose and to pretend



Link 25.10.2009 :: 21:27 Komentuj (3)
tak naprawdę live forever można nucić tylko jesienią, z końcem października płakać przy don't look back in anger, a dźwięk ciągłego deszczu zagłuszać lylą.
każdy lubi jesień, każdy kto ma wspomnienia.
a smutek...smutek czyni nas tylko bardziej kreatywnymi.




Link 19.10.2009 :: 17:54 Komentuj (0)
joasia przypomina, że Wilno jest jak najbardziej polskie i czyni ostatni już zajazd na Litwe :D

z wami sie zegnam, a ksiecia czule całuje! :**



Link 18.10.2009 :: 19:53 Komentuj (5)
preczytałam wczoraj artykuł o nowojorskich barach, nie takich zwyklych barach, do jakich maja zwyczaj chodzic modni nowojorczycy, nie o takich w ktorych podaja rozowe cosmo, kojarzone od razu z carrie b., a o lokalach, które przyciągają pijaków i pijaczków z całego świata dzięki swej legendzie, a własciwie dzięki ich legendranym bywalcom.
muszę przyznać, ze do gustu przypadły mi dwie knajpki
jedna z nich opisana została tak
"white horse tavern" to mekka burzycieli porządku publicznego, lewicujących artystów i amerykanskich egzystencjalistów", to miejsce spodobało mi się przede wszystkim ze względu na allena ginsberga i jacka kerouaca, a takze henrego millera, wszyscy trzej panowie kojarzą się niejednoznacznie z ruchem beatników, którego poglądy mogłabym powielać, a później z ruchem hipisów, co do ulubowania sobie ich ideałów...chyba nie muszę tłumaczyć...
to miejsce ma jeszcze jeden wielki plus, mianowicie po dziś dzień jest ukochanym miejscem boba zimmermana, który dzisiejszy przydomek podkradł swojemu dawnemu idolowi dylanowi thomasowi (który zresztą również pił i nie tylko...w white horse tavern)
w nastepnej kolejnosci, zakladajac oczywiscie, ze mialabym mozliwosc przechadzki po nowym jorku i kilka dodatkowych dolarow na piwo, bylaby knajpa o nazwie Elaine's.
nazwe powzieła od imienia wlascicielki, 80 letniej elaine kaufman, nazywaną królową amerykańskiej bohemy.
o lokalu mówią, ze to "miejsce niezwykłe, w którym sztuka przenika się ze skandalem", co ma swoje uzasadnienie chociażby w fakcie, że bywalcem owego baru były takie osobistości jak nasz rodak roman polanski, ktory przypomnial niedawno calemu swiatu o swoim istnieniu, a takze federico fellini, sinatra czy lennon.
opowiadając o barze, który jest miejscem spotkan nowojorskich artystów, nie można pominąć chyba najbardziej znanego, ale również najbardziej utalentowanego skandalisty ameryki którym jest...(nie nie, nie o larry'ego flinta chodzi), woody allen;]
jemu rowniez do gustu przypadła mala knajpka przy skrzyzowaniu 2 alei i 87 ulicy.

no coz...pomarzyc zawsze mozna o dalekich wyprawach i zimnym budweiserze, ale nie nalezy zapomninać, ze w polsce też mamy takie miejsca.
ksiaze stal sie milosnikiem zwisu, ja tez polubilam to miejsce, chociaz nie miewam okazji zeby spedzac tam tyle czasu ile bym chciała.
blizej prawdy jest to, ze ksiaze najpierw stal sie milosnikiem swietlickiego, swietlicki stal sie milosnikiem vis-a-vis, a dopiero pozniej my, za niedokonca uczciwe pieniadze mielismy okazje sprobowac tamtejszego, rownie zimnego, czarnego portera;]
każdemu miłośnikowi sztuki i rozmow na tematy wybiegajace poza tvn'owskie afery polecam choc raz napic sie piwa w tej owianej juz legenda krakowskiej kawiarni.


ps
najlepiej pije się w olkuszu i nie potrzeba do tego sławą owianych barów i nieskonczonych mozliwosci finansowych ;]




Link 14.10.2009 :: 22:10 Komentuj (0)
nie pisałam z dwóch prozaicznych powodów, raz, że po prostu nie było o czym, a dwa...hasło do bloga przepadło w czeluściach mojej jakże zawodnej pamięci.
dzisiaj mnie olśniło, wymyśliłam, więc jestem,
choć opowiadać wciąż nie ma o czym
zima jak co roku zaskoczyła drogowców, tym razem słuszne wydaja się być ich usprawiedliwenia, że to niejako niespodzianka i że nikt sie nie spodziewał, nieważne, popada dwa dni, roztopi sie i jeszcze sie przeprosimy z lezjeszymi ubraniami.
ksiaze studiuje w krakowie, studiuje w krakowie...studiuje, więcej nie wiem.
a mnie jest smutno, tyle wlasciwie, tak tylko chcialam uczcic zimę w październiku



Link 21.09.2009 :: 22:16 Komentuj (3)
jezeli karma naprawdę istnieje, powinnam zostać starą panna, nie zawsze zyłam w stosunkach fair play z otoczeniem, a juz na pewno nie z otoczeniem plci przeiwnej.
w naturalnych warunkach czlowiek czuje sie zakochany przez pierwszy, gora drugi miesiac, kiedy jest jeszcze zafascynowany i zauroczony nowa poznana osoba.
po tym cudownym okresie nadchodzi okres przyzwyczajenia i monotonii.
trzeciego miesiaca nastepuje gwaltowny spadek formy zwiazku i jak to mowia kryzys, niektorzy sobie z nim radza lepiej, niektorzy gorzej, a inni w ogole sobie nie radzą i trzeci miesiac okazuje sie byc momentem kulminacyjnym.
karma nie moze istniec, po dwoch latach, powiedzmy sobie szczerze niezbyt prostolinijnej, ale jakze burzliwej i namietnej znajomosci z ksieciem ciagle czuje sie zakochana, a moje uczucie zamiast stygnac, plonie coraz mocnej.
co najlepsze, nic nie zapowiada tego zeby cos mialo sie zmienic, a nawet jezeli mialoby zapowiadac mam gdzies wszystkie zlowrozbne znaki, bo moja nowa wiara w milosc jest silniejsza niz wszystkie inne przeciwnosci ze strony ludzi i losu.
pozdrawiam tych którzy we mnie wierzą, a także tych którzy wątpią w cudowne przemiany.
xoxo

ps
gdzies przeczytalam, ze wybierac zwatpienie jako filozfie zycia to tak jakby wybierac bezruch jako sposob przemieszczania sie w przestrzeni, to taka mala dygresja kierowana w strone nierwiernych tomaszow


powered by Ownlog.com